Truyen3h.Co

Abigail Stilinska

-:3:-

Amelusiek212

Scott i Stiles mają teraz trening Lacrosse'a, a ja marznę z Lydią na zimnej i lekko wilgotnej ławce. Na szczęście nasza kochana pani z bufetu, poratowała mnie i moją rudowłosa przyjaciółkę kubkiem gorącej herbaty, w jednorazowym, papierowym kubeczku, z plastikową nakładką na jego wierzchu.
- Słuchasz mnie? - Lydia lekko mnie szturchnęła w ramię, a ja się lekko odsunęłam od koleżanki. Jeszcze chwila, a przysięgam że szła by ze mną do pielęgniarki. Nie chciałam żeby mnie poparzyła, tylko i wyłącznie przez nieuwagę mojej koleżanki.
- Sorry, zamyśliłam się. A bardziej skupiłam się na piciu gorącej herbaty z kubeczka tak żeby nie poparzyć swoich ust, ani nie oblać siebie wrzątkiem. - mruknęłam do koleżanki.
- Mówiłam o tym co wyprawia twój podopieczny na boisku. - dodała i wskazała palcem na Scott'a.
- Od kiedy jest i dlaczego jest niby moim podopiecznym? - syknęłam do rudowłosej i zmarszczyłam brwi.
- Sama mówiłaś że Scott jest dla ciebie jak młodszy brat, więc? - mruknęła i wzruszyła ramionami.
- No okej, ale nie wmawiaj sobie że od razu jest moim podopiecznym. - mruknęłam do dziewczyny i wzięłam kolejnego łyka ciepłej już herbaty.
Usłyszałam zgniatanie kubeczka, i wtedy odwróciłam się w stronę Lydii. Widziałam jak patrzy wściekłym wzrokiem na swojego chłopaka, który nie trafił w bramkę, a ja za to uśmiechnęłam się do siebie pod nosem, gdy zobaczyłam jak Scott idealnie łapie piłkę.
Stiles poderwał się z ławki i zaczął wiwatować razem z resztą która siedziała na trybunach. Jackson spojrzał w naszą stronę, a ja się zaśmiałam z Lydii. Pomimo tego że oboje zachowują się jak papużki nierozłączki, potrafią się pożreć - mówiąc dosłownie mam na myśli to że gdy się kłócą to się kłócą mega mocno, i zwykle na kilka dni, po czym im obojgu przechodzi, i dalej się połykają na przerwach, jakby byli w podstawówce.
- Idę do śmietnika. - rzuciłam na odchodne i zaczęłam schodzić z trybun, powoli i ostrożnie, aby nie potknąć się na lekko mokrych i śliskich od kropel deszczu schodów.
Lydia tylko prychnęła na dowidzenia i dalej patrzyła na porażkę swojego chłoptasia.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co