-:5:-
Zamarłam przez moment. Wpatrywałam się przez chwilę w jego brązowe tęczówki, gdy w końcu do mnie podszedł.
- Nie chciałem cię wystraszyć. – powiedział i przybliżył się do mnie.
- Żartujesz sobie?! – wrzasnęłam do chłopaka o nie wiele wyższego ode mnie, gdy ten zatkał moją buzię.
- Nie krzycz. Nie chcę żeby Stiles wiedział że tu jestem. – powiedział i spojrzał na mnie lekko z góry.
- Więc po co tutaj przyszedłeś? – zapytałam zdejmując ze swoich ust jego rękę.
- Chciał z tobą spędzić trochę czasu. – powiedział i się uśmiechnął. Wyczuwam w tym podstęp.
- Mów, potrącił cię ktoś na pasach dla pieszych, i uderzyłeś się w głowę? Czy brałeś coś? – mruknęłam do chłopaka i spojrzałam w jego źrenice. Gdy podeszłam bliżej, jego źrenice się rozszerzyły. Co to za tajemnicze znaki, których nie jestem w stanie rozszyfrować?
- Nic nie brałem, i jestem cały, pomimo jednej rzeczy... - przeszłam obok niego czując zapach Fast food'a.
- Co to za zapach? – zapytałam spoglądając na chłopaka.
- Kupiłem pizze. Może jeszcze jest ciepła. Chcesz zjeść? – zapytał, a ja spojrzałam na niego.
- No dobra. Ale wpierw pójdę ubiorę się w suche ciuchy, i wtedy zjemy. – mruknęłam i ściągnęłam buty wraz z kurtką. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej bluzę z kapturem. Z komody obok wyciągnęłam suchą i czystą bieliznę, a z szafki nocnej wyciągnęłam czystą, biała koszulkę.
- Możesz zacząć jeść. – mruknęłam do chłopaka i zatrzasnęłam się w łazience. Wzięłam szybki prysznic. Wyszłam z łazienki ubrana i z mokrą głową.
- Smacznego. – mruknęłam do bruneta, który zajadał się kawałkiem pizzy.
- Dzięki. – mruknął przełykając jeden kawałek.
- Poza tym, jak wszedłeś do mojego pokoju? – zapytałam się, gdy chłopak zjadł pierwszy kawałek pizzy.
- Przez okno. – mruknął, a ja spojrzałam na niego.
- Mogłeś wejść jak człowiek przez drzwi. – powiedziałam do niego, a on na to tylko się lekko zaśmiał.
- Ostatnio Stiles zgubił klucze.- wziął łyka słodkiego napoju z puszki.
- I te klucze ty masz cały czas? – zapytałam a chłopak się tylko uśmiechnął.
- Tak się akurat złożyło. – dodał.
- Lepiej sobie dorób klucze. Wiesz że prędzej czy później, Stiles się dowie, że to ty masz jego klucze. – powiedziałam, i spojrzałam na pizzę którą miał ze sobą brunet.
- Bez oliwek? – zapytałam podejrzliwie oglądając kawałek pizzy.
- Bez oliwek, bez sera fety, i bez salami. – powiedział i spojrzał na mnie. Nie wierze, że najlepszy brat mojego brata, wie lepiej jaką lubię pizzę, niż mój własny brat.
- Super. – powiedziałam do chłopaka i usiadłam naprzeciwko niego i wzięłam kęsa kawałka pizzy.
- Sosu? – zapytał.
- Czosnkowy i ketchup? – zapytałam, a chłopak pokiwał tylko głową. Wzięłam od niego wymieszane dwa sosy i zaczęłam się zajadać kawałkiem pizzy.
Po zjedzeniu pizzy, Scott został jeszcze do późnej nocy ze mną w pokoju.
- Dlaczego właściwie chciałeś ze mną spędzić trochę czasu? – zapytałam, a chłopak wzruszył tylko ramionami.
- Sądziłem że przyda CI się towarzystwo w piątkowy wieczór. – dodał i podał mi słodki napój w puszce.
- I tylko dlatego? – zapytałam ciekawa. Zawsze chciałam wiedzieć wszystko. Każdy zamiar czy plan jaki dana osoba miała wykonać.
- Praktycznie nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. – powiedziałam i spojrzałam na chłopaka. Wyglądał teraz nieco inaczej niż wcześniej, gdy go nakryłam w moim pokoju.
- Słyszałem co powiedział do Ciebie Stiles, wtedy w bufecie zanim wyszliście. – powiedział. – Nie sądziłem że jest w stanie powiedzieć cos takiego. Rozumiem że się nie lubicie i w ogóle, ale kurcze... nie ważne co by się stało, zawsze będziecie rodzeństwem. – powiedział i podszedł do mnie. Stałam właśnie przy drzwiach wejściowych do mojego pokoju.
Scott położył swoje dłonie na moich ramionach, przez co poczułam się, jakby miało się coś zaraz wydarzyć, czego bym nie chciała.
Scott już otwierał swoje usta, gdy ja mu je zakryłam swoją dłonią. Usłyszałam kroki dochodzące z korytarza.
- Chowaj się. – mruknęłam szepcząc do niego słowa.
- O czym ty mówisz? – zapytał i zdjął ze swoich ust moją rękę.
- Chowaj się! Ktoś tu idzie. – przyznam się, że w tym momencie lekko spanikowałam. Na myśl że mógłby być to Stiles, przeraziłam się że zacznie zadawać pytania, co robi u mnie Scott i tak dalej, a tego chciałam jak najlepiej uniknąć.
Scott otworzył drzwi od mojej szafy przy oknie i wszedł do niej. Upchnęłam go do tej szafy i zamknęłam po cichu drzwiczki. Karton po pizzy i dwie puszki zamknęłam w łazience. Pokój spryskałam odświeżaczem powietrza, aby zniwelować zapach który panował w pomieszczeniu.
Usiadłam na łóżku gdy właśnie do drzwi ktoś zapukał.
- Abigail, to ja Tata. – powiedział lekko zachrypnięty głos.
Podeszłam do drzwi, obejrzałam się za siebie, patrząc czy nie widać Scott'a. Otworzyłam drzwi i spojrzałam na tatę.
- O co chodzi? – zapytałam i spojrzałam przytrzymując drzwi do pokoju.
- Chciałem się zapytać czy wszystko w porządku. – powiedział i podrapał się po potylicy. Wiedziałam że wie o co chodzi.
Zwykle gdy nie jadam z ojcem i Stiles'em, musi się wydarzyć coś, przez co nie chcę z nimi spędzać czasu.
- Tak wszystko w porządku, po prostu chciałam spędzić trochę czasu samej. – powiedziałam i pokiwałam lekko głową.
- Jeśli tak uważasz.. i jeśli tak jest, to w porządku. – powiedział i się uśmiechnął do mnie. – Będę na dole w salonie, jakbyś czegoś potrzebowała, przychodź nie krępuj się. – powiedział po czym odszedł spod moich drzwi.
Zamknęłam drzwi i dopiero teraz odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do szafy i otworzyłam drzwi od niej.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co