Truyen3h.Co

Jennifer

#2

Amelusiek212

-W starej szkole miałam chłopaka z mojej klasy - zaczęłam - Założyli się z takim jednym że jak mnie poderwie to dostanie jakieś pieniądze...

-I co dalej? Jeśli jest to zbyt bolesne to nie musisz o tym rozmawiać.. - powiedział ,,bardzo" pocieszająco.

-Po jakimś czasie zorientowałam się że to był zakład. Kiedy powiedział mi całą prawdę załamałam się. Nagadał całej klasie jakąś historyjkę o mnie... I od tamtego czasu nikt się do mnie nie odezwał do czasu kiedy próbowałam... Ja już nie mogę.

-Ja cię nie skrzywdzę. Obiecuję - powiedział.

Momentalnie zrobiło mi się cieplej na sercu.Byłam przekonana że będzie na mnie zły. W końcu jakiejś osobie na mnie zależy.

-Kocham Cię .. - powiedział lekko zarumieniony.

-Me too - odpowiedziałam.

Odprowadziłam go do wyjścia a potem poszłam spać.


-(RANO)-

Była godzina wpół do ósmej a ja dalej w łóżku. Szybko wstałam i się ubrałam nie zdążyłam nawet zjeść śniadania. Szybko wybiegłam z domu prosto do szkoły. 


-(POD SZKOŁĄ)-

Byłam już pod szkołą. Usłyszałam kawałek rozmowy Jacke'a z jakąś dziewczyną, z ich rozmowy wywnioskowałam że są razem. Byłam kompletnie załamana.

-Musisz jej powiedzieć - powiedziała dziewczyna.

-Wiem... ale ja naprawdę się w niej zakochałem... - powiedział - Zrywam z tobą!

Wybiegłam zza płotu. Przebiegłam za plecami Jacke'a, a on się odwrócił i momentalnie pobiegł za mną. W szkole wpadłam na Lucy i Kate. Poszły razem ze mną do higienistki bo kiedy biegłam przewróciłam się na chodnik. 

Parę chwil później byłam zwolniona z lekcji i miałam iść do domu, poszłam w oczywiście w towarzystwie Kate i Sky.

-Czemu uciekałaś od Jacke'a? - zapytała Kate.

-Słyszałam od Lucy że coś się wczoraj między wami stało u ciebie w domu.. - powiedziała Sky.

-Tak! Dużo się stało.. - powiedziałam.

-Poczekajcie... - powiedziała Kate wyjmując z małej kieszonki swój telefon - ooo Lucy dzwoni. Odebrać? Włączam na głośno mówiący.

~Hej? Co tam u was Kate? Jak tam Jennifer? Wszystko w porządku? - powiedziała Lucy.

~U mnie i u Sky wszystko w porządku ale z Jennifer nie za bardzo - powiedziała Kate patrząc się na mnie.

~A co się stało? Jennifer? - zapytała Lucy.

~Zapytaj się swojego braciszka!! - krzyknęłam do telefonu.

Nie miałam pojęcia czemu akurat mi się zdarzają takie historie. Miałam dość trochę dzisiejszego dnia. Byłam lekko załamana.

Kate rozłączyła się z Lucy i dołączyła do mnie i Sky.

-To co tak naprawdę się stało wczoraj u ciebie w domu? - zapytała Sky.

-Więc to było tak, wczoraj Jacke wyznał mi miłość, no i ja mu też wyznałam swoją miłość. Od wczoraj wieczorem byliśmy razem, dzisiaj rano usłyszałam jego rozmowę z inna dziewczyną i wywnioskowałam że są razem no a potem już znacie cała historię - powiedziałam.

Czułam ulgę na sercu że w końcu mogłam z siebie coś wyrzucić.

Byłyśmy już przy moim płocie. Dziewczyny weszły razem ze mną do mojego domu. Moja mama poczęstowała je Szarlotką, zjadłyśmy i poszłyśmy na górę.

-Znowu dzwoni Lucy, odebrać? - zapytała ponownie Kate.

-Możesz odebrać, weź na głośno mówiący - powiedziałam.

~Hej Jennifer rozmawiałam z Jacke'em, mówił mi że bardzo żałuje tego co zrobił. I jeszcze jedno pytanie, czy mogę je zadać? - zapytała Lucy.

-Gdyby żałował to by sam przyszedł i by przeprosił, a nie przez telefon - powiedziałam - A co do tego pytania to możesz je zadać.

~Czy będziesz jeszcze w naszej paczce..

-Oczywiście że tak, ale to nie zmienia faktu że nie będę gadać z Jacke'em - przerwałam Lucy.

~Okej to ja kończę bo już Jacke wrócił ze szkoły, hej! - powiedziała.

-Boję się jego reakcji na mnie jutro.. - powiedziałam

-Nie bój się nic takiego się nie stanie - powiedziała Sky.

Pogadałyśmy jeszcze przez chwilę a później dziewczyny poszły do siebie, a ja zostałam sama w pokoju. Była godzina dwudziesta. Leżałam w łóżku i przeglądałam portale społecznościowe. Z dołu usłyszałam znajomy głos ale go z ignorowałam. Usłyszałam pukanie do drzwi, po chwili ta osoba weszła do mojego pokoju. 

-Jennifer... - powiedział Jacke.

-Idź sobie.. - powiedziłam.

- Chcem cię przeprosić za to dzisiaj rano.. - powiedział.

-Teraz ci się zebrało na przeprosiny? - odparłam.

-Naprawdę miałem ci powiedzieć że mam dziewczynę ale nie wiedziałem jak, bałem się że będziesz miała złamane ser...

-Jak byś chciał wiedzieć to tak mam złamane serce - powiedziałam.

Usiadł obok mnie na łóżku. 

-Przepraszam Cię.. Wybaczysz mi? - zapytał.

Odwróciłam się, usiadłam obok niego.

-To jak? Jesteśmy razem? - zapytałam z uśmiechem na ustać.

-Taaaak! - krzyknął Jacke.

Można tak powiedzieć że rzucił się na mnie i mnie przytulił. Byłam szczęśliwa z tego powodu.

Przegadaliśmy pół nocy. Miał iść do domu ale o tej porze go już nie puściłam z domu. Został na noc u mnie w domu. Spaliśmy razem na moim łóżku.


Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co