Truyen3h.Co

Jennifer

#7

Amelusiek212

Wyszliśmy ze szkoły, musiałam jakoś ominąć schodek ale niestety nie dałam rady i upadłam.

-Nic ci nie jest? - zapytał Jacke.

-Nie wiem jak możesz chodzić z łamagą.. - powiedziałam i złapałam się jego ręki.

-Normalnie, tak jak inni dają sobie radę - powiedział i chwycił mnie pod ramię - Jak tam twoja noga?

-Fatalnie się czuję... - powiedziałam.

Cała prawa noga mnie boli od kolana w dół. Baję się reakcji mamy, bedzie na mnie zła, ale mam nadzieję że jak wszystko wytłumaczę to nie powinno być tak źle.

-Odprowadzę ciebie do domu i zostanę na noc - powiedział Jacke.

-Wiesz że naprawdę nie musisz? - zapytałam.

-Wiem ale zależy mi na tobie, nie chcemy cię stracić... Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu - powiedział.

-Mogę się ciebie coś zapytać? - zapytałam.

-Jasne! - odparł.

-Czy wiesz może, z kim chodził James? - zapytałam trochę nieśmiało ale musiałam to zrobić.

-Wiem.. Ale jeżeli ci to powiem to nie mów o tym nikomu,rozumiesz? - zapytał.

-Przecież wiesz że nikomu tego nie powiem - odparłam.

-Była dziewczyna James'a to.... Lucy.. - powiedział i chwycił mnie za rękę.

-(W DOMU)-

Jacke pomógł mi się wdrapać na górę i otworzył drzwi. Weszliśmy do mojego pokoju i usiadłam na łóżku.

-Na prawdę zostajesz na noc? - zapytałam lekko nieśmiało.

-Tak... przecież muszę ci pomóc do siebie, prawda? - odparł.

-Wiesz... dla mnie jest to trochę trudna sytuacja... - powiedziałam i się położyłam na łóżku.

Byłam zmęczona. 

-Puszek daj spokój... - powiedziałąm widząc kontem oka że Puszek podchodzi do Jacke'a.

Nie wierzyłam własnym oczom, Puszek łasił się do Jacke'a. W końcu go polubił, po paru minutach wszyscy leżeliśmy na łóżku.

-Mogę cię o coś zapytać? - zapytałam.

-Wal śmiało.. - powiedział.

-Czy kiedyś między tobą a Rose było coś? - zapytałam.

-Ehh... - zaczął - Zaczęło się od tego że się przeniosła i tak samo jak ty była nowa nieśmiała. Dość szybko się poznaliśmy, całe dnie spędzaliśmy razem, do czasu kiedy ty nie zjawiłaś się w szkole. Chciałem z nią zerwać.. ale potem wiesz jak to się skończyło.

-Wiem ale wiesz że nie musiałeś od niej odchodzić? - zapytałam.

-Wiem ale kiedy... czemu w ogóle o to pytasz? - zapytał z irytowany.

-Nic tylko chciałam wiedzieć czemu tak bardzo o ciebie walczy.. - powiedziałam i przekręciłam się na bok w stronę okna.

-Nie obrażaj się... czemu życie musi być takie skomplikowane? - powiedział i wstał z łóżka.

Rose walczy o Jacke'a, ja nie mam o kogo walczyć.

Przez cały wieczór nie odzywaliśmy się do siebie, po paru minutach nieustannej ciszy do stałąm wiadomość od Rose.

(R) - Odczep się od Jacke'a!! Zerwij z nim albo całą szkołą dowie się o twoim sekrecie.

(Ja) - Czemu niby mam to zrobić? Wiem że go jeszcze kochasz ale daj mu ułożyć nowe życie...

(R) - Albo z nim zerwiesz albo powiem wszystkim o sekrecie. Co wybierasz?

(Ja) - Dobrze... rozstanę się z Jacke'em.

Byłam zszokowana, ale musiałam zrobić to o co ona mnie prosiła. Wzięłam się w garść i powiedziałam.

-Jacke, musimy się rozstać - powiedziałam i spróbowałam się podnieść z łóżka o własnych siłach.

-Jennifer..? - powiedział - Ale czemu?

-Przepraszam ale nie mogę ci powiedzieć, a zresztą sam się domyślisz dlaczego... - powiedziałam choć nie chciałam tego robić musiałam.

-To do jutra... - odparł i zamknął drzwi za sobą.

-(RANO)-

Pół nocy przepłakałam a resztę przespałam. Rano wstałam zmęczona. Zapomniałam że mam mam kostkę skręconą i pierwsze co to spadłam zanim się podniosłam w ogóle z łóżka.

Dostałam wiadomość z rana o d Rose.

(R) - Zerwałaś?

(Ja) - Tak...

Później nie miałam czasu na odpisanie bo wyszłam z domu.

-(W TRAKCIE DROGI DO SZKOŁY)-

Szłam przy domu Rose z okulałą nogą, strasznie mozolnie się poruszałam ale nie mogłam opóśić żadnej lekcji. Szłam przez jakiś czas niepewnie, ale parę minut potem było mi bardziej raźniej, zza krzaków wyskoczył James i pomógł mi szybciej dojść do szkoły.

-Słyszałem.. - powiedział.

-O czym niby słyszałeś? - zapytałam nie znając odpowiedzi.

-O tobie i o Jacke'u, zostaliście się? - odparł.

-Niestety tak.. ale to nie było z niczyjej winy - powiedziałam przed bramą do szkoły.

-Chyba wiem już dlaczego... przez Rose? - zapytał.

-A żebyś wiedział,że przez Rose! - krzyknęłam.

-To nie twoja wina, też kiedyś byłem z Rose.. strasznie jest zazdrosna że ja sobie ułożyłem życie a ona nie może się pozbierać, po naszej rozłące - odparł.

-Aha to wy byliście kiedyś razem? - zapytałam - Wow nie wiedziałam..

-Wiesz nikomu o tym nie powiedziałam nikt tego nie wiedział do czasu kiedy się z nią rozstałem - powiedział.

Parę sekund później przekroczyliśmy próg szkoły.

-Co mamy pierwsze? - zapytałam.

-W-f ... - odparł i udaliśmy się w stronę szatni.

Rozdzieliliśmy się do szatni, ja poszłam  do dziewczyn a James do chłopaków.

-(W SZATNI)-

-Jennifer.. wszystko dobrze? - zapytała głupkowato Rose.

-I jeszcze się pyta, weź najlepiej daj mi spokój. A ty co nie możesz się pozbierać po rozstaniu się z James'em? - zapytałam.

-Skąd to wiesz? - zapytała.

-A wiesz mam swoje sposoby - powiedziałam.

~DZIEWCZYNY GOTOWE??~ krzyknął zza drzwi wuefista.

Wyszłyśmy z szatni prosto na salę gimnastyczną, ja skierowałam się na ławkę. Usidłam jak najwyżej na ławce od trybun żeby nie dostać piłką.

Po chwili podszedł do mnie wuefista.

-Wszystko dobrze Jennifer? - zapytał.

Podałam kartkę ze zwolnieniem, a po chwili p. wuefista się dosiadł obok mnie na ławce.

~Jacke bo zaraz usiądziesz na ławce!! - krzyknął p. wuefista - Jacke na ławkę!!

I się stało, Jacke usiadł obok mnie a p. Wuefista zszedł na dół.

-Powieszenie mi dlaczego, ze mną zerwałaś? - odparł.

-Rose... - powiedziałam - to jej sprawa co ona chce z tobą zrobić.

- Jak to ona? - zapytał - Co ty gadasz?

-Rose chce z tobą być, a ja nie mam co do gadania - odparłam.

-Aha to jej sprawka? Porozmawiam z nią dzisiaj po wuefie, a ty jak się czujesz? - zapytał.

-A jak widać? - odparłam - strasznie mnie boli.

-Strzał w dziesiątkę z tą kostką? Co? - zapytał.

-To akurat muszę ci przyznać...

-Witam, witam gołąbeczki, jak tam? - powiedziała Rose.

-Odczep się! - powiedziałam i o własnych siłach prubowałam wstać z ławki ale to była największa klęska!

Sturlałam się ze schodów i usłyszałam cichy śmiech Rose, a po chwili słyszałam głos Jacke'a.

-Ogarnij się!!! Nie wiem jak mogłem być z taką głupią dziewczyną??!! - krzyknął i podszedł do mnie.

-I co?? Wolisz tą wywłokę??? - powiedziała Rose.

-Wywłoką to ty siebie możesz nazywać!!! - krzyknął Jacke i podszedł do mnie, a już dalej nie pamiętam, musiałam stracić przytomność, bo dopiero obudziłam się w domu w swoim pokoju.

-(W DOMU WIECZOREM)-

-Jacke???

-Jestem... - usłyszałam jego głos z daleka.

-Jak długo straciłam przytomność??? - zapytałam.

-Na kilka dobrych godzin.... Coś cię boli? - czułam w jego głosie smutek, i skruszenie.

-Chyba nic... co jest z Rose? - zapytałam lekko zaciekawiona.

-Została zawieszona po tym incydencie z grożeniem tobie.... JA NA PRAWDĘ CIEBIE KOCHAM DALEJ... - powiedział załamany.

Czułam że teraz on potrzebuje mojej pomocy, więc nie wahając się ani trochę wstałam z łóżka i podeszłam do niego do okna, i się przytuliłam. Byłam zakłopotana.. W sumie też dalej kochałam go w głębi duszy, a-ale czy dam radę od nowa mu zaufać???

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co