Rozdział Czternasty
Nicolas siedział na miejscu pasażera spoglądając w przednią szybę samochodu Lucasa, widząc swojego starszego brata który uśmiechał się do niego głupkowato. Był na niego wściekły że ten go wkopał w przejażdżkę z Lucasem. Kiedy w głowie już układał mu się plan gdzie i kiedy zakopie ciało starszego przyrodniego brata, Lucas wsiadł na miejsce kierowcy i wsadził kluczyki w stacyjkę. Zamknął drzwi i przekręcił kluczyk. Tłoki podjęły pracę i samochód zaczął mruczeć.
Nicolasa pokazał język do brata i zapiął pasy. Wyciągnął telefon z kieszeni od roboczych dresów, chcąc sprawdzić godzinę. Zbliżał się wieczór. Westchnął ciężko i odłożył telefon do kieszeni w bluzie i patrzył przed siebie, jak mijają znajome dla niego domki na osiedlu. W końcu pokazał się pas drogi przed nim i rozciągające się lasy.
Jechali w ciszy. W tle brzęczało radio, ale ani Nicolas ani Lucas nie zwracali na to uwagi. Lu był skupiony na drodze, i trzymał się limitów prędkości, z kolei Nicolas patrzył w boczną szybę, zamyślony.
— Odsłuchałem twoją wiadomość... — mruknął cicho Lu, spoglądając kątem oka na chłopaka.
Nicolas wzruszył ramionami i westchnął.
— Szkoda, że nie odebrałeś. — powiedział Nik.
— Byłem wtedy z Grace i tak trochę nie wypadało-...
— Nie wypadało? — burknął Nik, wciąż nie patrząc się na chłopaka. — Wracasz do swojej byłej, po tym jak zdradziła Ciebie dwa razy i ja idę znowu w odstawkę. — dodał Nicolas.
— Dobrze wiesz, że tak to nie działa. — dodał Lu, próbując się obronić.
— A jak działa? — zapytał i w końcu spojrzał na chłopaka.
— Jesteś po prostu zazdrosny o to że ja mam kogoś kogo mogę kochać, a ty tego nie masz. — odparł Lucas, nie spoglądając ani razu na białowłosego chłopaka obok.
Wiedział, że to co powiedział, to był cios poniżej pasa. Nicolas odwrócił głowę, znów w stronę bocznej szyby. Między nimi narastało napięcie, aż w końcu Nicolas przerwał ta ciszę.
— Do kogo zadzwoniłeś, gdy zatrzymała Ciebie policja i potrzebowałeś podwózki do domu? Kto wyciągał Cię od dzieciaka z problemów, jednocześnie dostając lanie? Kto odbierał Ciebie pijanego z imprezy, mimo że mógł zadzwonić po taksówkę dla ciebie? — zaczął, wciąż nie patrząc na przyjaciela. — Ja. — dodał po chwili.
Lucas nerwowo przełknął ślinę i spojrzał na chwilę na Nicolasa, który teraz wpatrywał się w niego. Ich spojrzenia się spotkały, a Lu poczuł się, jakby tonął w mętnych odmętach szarych tęczówek białowłosego.
— Najwidoczniej przeceniłem naszą relację, myśląc, że Grace da mi to czego potrzebowałem. Ale wiesz? Do pewnych relacji i rozumowań, należy po prostu dorosnąć. — powiedział, patrząc znów na drogę.
— Do czego dorosnąć potrzebowałeś? — warknął Nicolas.
— Hm... Pomyślmy, może do bycia w poważnym związku z dziewczyną? — dodał kpiąco Lu. — Ah no tak, bo przecież Nicolas Dallas nigdy nie miał dziewczyny. — burknął i zacisnął ręce na skórzanej kierownicy.
— Przynajmniej nie wchodzę dwa razy w to samo bagno. — odparł Nicolas, krzyżując ręce na piersi. — Jeśli zdradziła cię raz czy drugi raz, zrobi to jeszcze raz, nie ważne jak bardzo będziesz jej wierny ona i tak znajdzie innego. — odparł.
— Oh, a ty tak bardzo chcesz zająć jej miejsce, że mówisz takie rzeczy? — mruknął brunet i spojrzał na chłopaka.
Nicolas poczuł to dosyć znane mu kłucie w sercu, gdy kolejna relacja międzyludzka waliła mu się na głowę, a on nie wiedział jak ją ratować. Wydawało mu się, ze wszystko wisi na włosku, i zamiast się polepszać, wszystko mogło lada moment runąć na ziemie.
Białowłosy już się jednak nie odezwał. Wpatrywał się w zmieniający się krajobraz za szybą okna w samochodzie, widząc jak szybko przeskakują drzewa do tyłu, i pokazują się nowe. Jak powoli zmienia się roślinność, jak las jest coraz bardziej gęściejszy i jak robi cię coraz ciemniej.
Jechali tak w ciszy przez kolejne kilka dłuższych chwil. Nicolas czuł się urażony tym co powiedział mu Lu.
Kiedy Lucas przyjechał tego dnia, wydawało mu się, że uda im się to naprawić, ale ich rozmowa nabrała pędu w tak krótkim czasie, że Nicolas sam nie wiedział kiedy takie słowa padły z ich ust.
Młody siedział zagubiony na miejscu pasażera, próbując odnaleźć siebie w gonitwie myśli w głowie. W tym wszystkim słyszał tylko bolące słowa Lucasa, które leciały w zapętleniu jak jakaś mantra.
— Nie masz nawet pojęcia jak chujowo się czułem, kiedy próbowałem sobie wszystko poukładać i wyprzeć się tego, że od kilku dni postrzegam ciebie jako kogoś więcej, bardziej wartościowego w moim życiu. — przyznał cicho Nicolas, czując jak niewidzialna ręka ściska mu gardło, powodując że jego głos załamywał się. — Kiedy ty się bawiłeś z Grace, ja zastanawiałem się, kim dla mnie jesteś, i czemu nie mam wpływu na to, co do ciebie czuje. — dodał po chwili.
Lucas nie odezwał się. Dopiero powoli zaczynało do niego docierać to, jak jego słowa i czyny mogły faktycznie wpłynąć na młodszego chłopaka.
— Może to zabrzmi idiotycznie, ale tak, chciałem być na miejscu Grace. Chciałem zobaczyć, jakby to wyglądało z innej perspektywy... i wiesz? Chyba jednak tego nie chcę, jeśli przed tym mam czuć się tak, jakbym rozsadzał sobie od środka serce. — powiedział cicho, biorąc głęboki wdech.
— Powinienem był odebrać telefon kiedy dzwoniłeś. Nawet jeśli byłem wtedy z Grace... Znam ciebie dłużej i wiem... że kiedy dzwonisz, a nie piszesz to naprawdę mnie potrzebujesz. — odezwał się w końcu Lu, nie mając odwagi spojrzeć na młodego. — Zrobiłem Ci ogromne świństwo, traktując ciebie jakbyś był nic nie wart, mimo że dałeś mi tak wiele i pokazałeś, że jestem gody posiadania przyjaciela... mimo że często na to nie zasługuję... — kontynuował — Ale wciąż... Nie mogę dać Ci tego, czego ode mnie oczekujesz. Nie jestem w stanie przekroczyć tej linii, bariery czy po prostu granicy, która dzieli nas od bycia dla siebie kimś więcej. — dodał uciął.
Lucas zerknął delikatnie na młodszego chłopaka. Widząc jego wyraz twarzy i to jak zaciska dłonie na ściągaczach od bluzy, sprawiło jakby ktoś ściskał mu serce. Nie przywykł do tego widoku.
— Żadne słowa nie są w stanie opisać tego, jak się czuję. — przyznał Nicolas.
Lucas pokiwał delikatnie głową.
— Może... Jeśli czujesz się na siłach... To ustalmy nowe granice naszej relacji-.. albo może tego co między nami zostało? — zaproponował starszy chłopak, i zerknął znów na młodszego.
Nicolas wzruszył ramionami, ale Lucas wiedział, że młody chce nowych granic, nie ważne czy się zbliżą od siebie teraz, czy najzwyczajniej w świecie oddalą.
— Proponuję przestać spać w jednym łóżku. Chcę być fair wobec ciebie i Grace, jednocześnie nie robić ci nadziei ani ciebie krzywdzić. — podał pierwszą propozycję.
— Zero dotykania. — powiedział. — Nawet w ramię. — dodał po chwili, ucinając wszelkie wątpliwości Lucasa.
— Spotkania w weekendy i w piątki wieczorem?— zapytał i spojrzał na niego...
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co