One 🎔
Dochodziła druga w nocy. Riven nie miał pojęcia czy dzisiaj jeszcze zdoła zmrużyć oko. Czuł bardziej, że jest głodny niż zmęczony. Przewracając się z boku na bok, w końcu złapał za telefon i go włączył. Nacisnął przycisk z boku komórki, wyświetlacz się włączył tym samym lekko go rarząc po oczach. Brunet zmrużył oczy i szybko zmniejszył jasność. Gdy już się przyzwyczaił do światła telefonu, dostał wiadomość.
Przychodzące od: Cody
Chłopak mimowolnie się uśmiechnął i od razu wszedł w wiadomość. Mimo późnej godziny i teoretycznie jego mózg powinien przestać myśleć, teraz myślał bardzo intensywnie. Ułożył się wygodniej na poduszce i przeczytał dokładnie wiadomość.
🎔Cody
» Nie mogę zasnąć
🎔Riven
« Ja też nie
Brunet odłożył telefon na poduszkę i spojrzał w sufit. Mimowolnie zaczął się uśmiechać. Uważał to za coś głupiego, aczkolwiek nie mówił tego głośno. Być może nie miał odwagi mu nigdy tego powiedzieć na głos, a nie mówiąc już nic o pisaniu tego w wiadomości.
🎔Cody
» Będę nie do życia rano
🎔Riven
« Jakoś sobie poradzimy
Chłopcy wymienili między sobą jeszcze parę wiadomości, zanim obydwoje nie zasnęli. Na szczęście Rivena, pobudka rano nie była aż tak zła i mógł jeszcze stwierdzić, że jego dzień zaczął się dobrze, nie wspominając nic o tym, że już o godzinie drugiej w nocy zapowiadało się być dobrze. Po zjedzonym dość wcześnie śniadaniu Riven poszedł pobiegać. To już była jego codzienność. Nawet mimo zmęczenia bądź niewyspania chłopak szedł pobiegać, myślał że to pomoże mu oczyścić umysł przez ciężkim dniem.
Robił rundkę dookoła jeziora, które podczas końcówki zimy wyglądało bardzo pięknie podczas wschodzącego na poranne niebo słońca. Czasami zatrzymywał się, aby popatrzeć na to co go otacza, by zobaczyć z jakim rodzajem piękna natury ma styczność. Uwielbiał przebywać na świeżym powietrzu. Las i spacer w jego przypadku były jedną z niewielu rzeczy które lubił. Po powrocie do domu chłopak wskoczył pod prysznic, zjadł mini przekąskę i zrobił przy okazji obiad do pracy.
Praca w kawiarni wymagała od siebie tego, że trzeba było być punktualnym. Menadżerka w miejscowej kawiarni nie lubiła spóźnialskich i na szczęście Riven nie należał do tego typu ludzi. Starał się zawsze być punktualny, a zdarzało się, że przychodził o wiele wcześniej, w obawie że się spóźni.
««« 🎔 »»»
W tym samym czasie, Cody zaczynał dzień od szybkiej kawy i ubierania się naprędce. Przegapienie budzika miało swoją cenę, a łóżko wciąż ciepłe wołało go do powrotu do krainy Morfeusza. Z miłą chęcią bym wrócił, pomyślał, ale z kimś jest inaczej. Spojrzał za okno, patrząc na las, w którym zapewne dopiero budziła się natura. Chłopak mimo poślizgu jaki miał nad ranem, na spokojnie zdążył się zebrać do pracy. Mimo że praca mechanika samochodowego nie była najlepszą, on się z niej cieszył.
Spojrzał na zegarek wiszący nad wejściem do małej kuchni i kilkoma łykami kawę z ulubionego kubka. Założył bluzę, kurtkę, buty i zgarnął kluczyki od samochodu, po czym wyszedł z domu. Podczas drogi do pracy, słuchał zawsze tej samej stacji radiowej, nucąc pod nosem poranną muzykę puszczaną w radiu.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co