2
Chłopak przywarł mnie do ściany i...
- Pocałuj mnie...
- Co?! - pisnęłam burzona a chłopak położył mi ręce na talii.
- Siedź cicho i rób co mówię... - wymruczał a ja spojrzałam na prawo.
Brunet czaił się przy krzaczkach. Serio? Znowu on? A z lewej strony Catrine. Czy to jest piątek 13?!
- To teraz ty siedź cicho... - mruknęłam mu do ucha i złączyłam usta w naszym pocałunku.
Chłopak dołączył swój ciepły język. Robiłam to co on. Jak na pierwszy jego raz (Chyba) to mu całkiem dobrze szło. Zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie. Swietnie całuje.
Otworzyłam na chwilę prawe oko aby spojrzeć na szatyna. Patrzył się na nas, ale to nie jedyny pronlem. Robił to samo z Catrine. Zrobiło mi się trochę przykro z tego powodu ale trudno. Nie przestawał całowac Walkera. On natopiast był cały czerwony.
Po chwili usłyszałąm dźwięk aparatu w telefonie. Miał charakterystyczny źwię ja telefon wirmy Samsung. Szybko się odkleiliśmy od siebie z Walkerem i spojrzeliśmy w lewą stronę. Diego się śmiał a zażenowany Walker schował gowę w moich włosach.
- Oddaj komórkę, Diego, albo inaczej Alice się o czymś dowie...
- O czym się do wiem...? - dziewczya wyrosła jakby spod ziemi.
Uśmiechnęłam się i patrzyłam jak zawstydzony Diego oddaje mi posłusznie telefon.
- Diego?!~~ - wrzasnęłam na chłopaka.
Zdążył wysłać te fotki na klasową grupę.
- Walker nie wściekaj się okej...? - powiedział ściszonym głosem Diego do Walkera.
- Daj ten telefon... - powiedzał zwracając się do mnie dość wściekłym tonem.
podałam mu telefon.
- Jeszcze raz! Diego! A pożałujesz!!! - krzyknął wkurzony szatyn.
- Jake...
- Nie teraz! - odkrzyknął do mnie po czym się z powrotem odwrócił do mnie.
Kiedy zobaczył mój strach w oczach przepełnionych łzami prubował się zbliżyć do mnie.Ja się cofnęłam. PO policzku mimowolnie spłynęła mi łza.
- Carter... - mruknął.
- Do zobaczenia o 16... - szepnęłam i pognałam do domu.
***
- Córciu! Jake przyszedł, Diego i Alice! - zamarłam na łóżku.
- Już idę... - mruknęłam.
Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół, powoli i ostrożnie ze schodów. W przedpokoju stali Alice i Diego, a przed nimi Jake. Za plecami trzymał coś. Alice i Diego się uśmiechali w moją stronę.
- Możemy już iść...? - spytałam lekko bez humoru a wszyscy ruszyli d mnie do pokoju.
- Mam zadani i pytanka! - pisnęła Alice dołączając do mnie.
- Bardzo się...
-Och przestań... wiem że nie byłaś zbytnio zadowolona kiedy Walker na ciebie krzyknął, ale zrozum. Chcemy się teraz pobawić! - mruknęła Alice.
Na mojej twarzy zagościł szczery uśmiech. (Mam nadzieję że wyczuliście ten sarkazm;)) ).
- Carter...? - Diego wszedł wdo mojego pokoju zaraz za blondynką, a Jake postał jeszcze chwilę.
- Co chcesz...? - powiedziałam dość oschle.
- Przeprosić... wiem co się wydażyło w twoim życiu... i wiemile rzecy się stało. Nie chciałem cię przestraszyć.... - mruknął i wyciągnął kwiaty.
Zorientowałąm się że to są tulipany, moje ulubione kwiaty.
- Hm...? - powiedział i podrapał się nerwowo po karku.
- W wybaczam... - szepnęłam mu do ucha i go przytuliłam.
Chłopak odwzajemnił moje czyny i również mnie przytulił.
Weszliśmy do mojego pokoju i zobaczyliśmy niespotykane widok. Alice i Diego stali, a w sumie się bujali na boli w swoich objęciach. Ten widok był słodko. W oczach Walkera zapanował smutek, zazdrość...?
- Jake...? - mruknęłam spoglądając w jego czekoladowe oczy.
- Tak....? - odwrcił się do mnie.
- Może warto to powtórzyć...?
- A ale co powtórzyć...?! - powiedział nieświadomy moich czynów.
Ujęłam jego policzki i złączyłam nasze wargi. Chłopak położył mi swoje dość wielkie ręce na mojej talii.
- Uuu!~ - zacz buczeć mój, niestety albo i stety starszy brat - Mattew.
- Zamknij się! - wrzasnęłam odrywając się na chwilę od warg Jake'a.
Po chwili szatyn ponownie złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Czółam że on w to wkłada wiele czułości, a przede wszystkim uczucia.
- K kocham c cię... - szepnął i schował twarz w moich włosach.
Jego głos się załamał. Stałam z szokowana. Chłopak był wyższy, przez co musiał się nieco schylić.
- Nasze gołecz....
- Zamknij się!~ - szepnęłam ostrzegawczo do Diego i Alice.
- Skreślam pierwsze wyzwanie i pierwsze pytanie - Alice musiała to powiedzieć.
-Możesz już...?
- Nic się nie stało... - wymruczał Walker i wszedł do pokoju.
Do wazonu wstawił moje pięknie pachnące tulipany.
- Możemy zaczynać? - spytała Alice.
***
- Dobra teraz ja kręcę! - powiedział entuzjastycznie Jake i zakręcił butelką po picolo.
Niespodziewanie butelka zatrzymała się na mnie. Na mojej osobie. Wzruszyłam ramionami i sięgnęłam do miski z napisem pytania, po jedną z karteczek które jeszcze zostały.
Czy kochasz osobę po swojej lewej?
Ależ oczywiście że Alice doskonale wiedziała że usiądę po prawej stronie Walkera.
- Co to za pytanie? - spytał Walker.
- Czy kochasz osobę po swojej lewej? - powiedziałam.
Chłopak momentalnie się zarumienił. Pokręcił przecząco głową.
Przełknęłam ślinę.
- Ja....
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen3h.Co